Byłem wtedy u kumpla. Nagle zadzwonił jego kuzyn z informacją, że wpadnie z wizytą.
Miałem już okazje go poznać, spoko gość. Mieliśmy kilka wspólnych zainteresowań, więc nie narzekaliśmy nigdy na brak tematów do rozmów, w zasadzie nawet się ucieszyłem na jego przyjazd - kiedy się spędza w "babskim" gronie tyle czasu co ja, spotkania w męskim towarzystwie są naprawdę fajną sprawą. Można pogadać o sporcie, motoryzacji, dziewczynach... Sami wiecie. Nie minęło nawet pół godziny, kiedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Nie spodziewaliśmy się naszego gościa tak szybko, okazało się jednak, że to on. Nie był jednak sam.
Była z nim jego, hmm, koleżanka? W zasadzie sam nie wiem jak określić tą relacje. Nie o tym jednak jest ten post.
Była z nim Ona.
Prawdziwa piękność, o takich jak ona śni się po nocach. Jeżeli w ogóle pozwoli Ci zasnąć...
Jest Azjatką. Z reguły nie jestem jakimś ich wielkim wielbicielem, ale jest w tej kwestii kilka wyjątków, a ona zdecydowanie do nich należy. Na samą myśl o promieniach słońca odbijających się od jej żółciutkiej cery jeży mi się włos na głowie. Pochodzi z Japonii, w Polsce mieszka od kilku lat. Rozmowa jakimś cudem potoczyła się tak, że mieliśmy okazję na trochę odłączyć się od grupy i spędzić nieco czasu sam na sam. I w tym czasie przeżyłem jedne najbardziej ekscytujących chwil mojego życia. Zadziwiające jest, że w tak krótkim czasie zdołała połączyć nas taka więź. Po kilkunastu minutach czułem się, jakbym znał ją od lat. Dotykanie jej przychodziło tak naturalnie, wiedziałem też, na ile mogę sobie pozwolić. Nawet różnica wieku, mimo, że dość spora (8 lat) nie dawała o sobie znać.
To jest to "coś", czego szukałem. Wiem, że nie będzie łatwo, ale znajdę sposób by stworzyć nam wspólną przyszłość. I wiem, że Ona będzie gdzieś tam na mnie czekać. Bo co ma robić?
Poznajcie moją miłość.
a już myślała, że trafiłam na blog jakiegoś romantyka i moja pierwsza myśl: Boże, jak po 3 dniach można wiedzieć, że to miłość?! ;)
OdpowiedzUsuńPiękna. :)
OdpowiedzUsuńPoznaj mojego ukochanego:
http://www.camarocarplace.com/wp-content/uploads/2013/02/2013-Dodge-Challenger-SRT8-392-6.4-liter-V8-1920x1080-HD.jpg
Cudo, uwielbiam muscle-car'y, niestety do tych bestii przydaje się własna stacja paliw. ;)
UsuńRacja, ale wychodzę z założenia, że jak Cię stać na takie auto (nie biorąc pożyczki, nie kupując na raty), to i na paliwo stać. :)
UsuńTak raczej się mówi o naprawdę super brykach, jakby nie patrzeć Challenger nawet z silnikiem Hemi jest bardziej w zasięgu "zwykłego ludu". :)
UsuńJak wygram w totka, bo zaczęłam grać namiętnie, żeby go kupić, to wyślę specjalną fotkę. :D
UsuńTrzymam za słowo i życzę szczęścia w grze. ;)
UsuńA kupisz mi Hondę jak wygrasz? ;D
A ja już myślałam, że trafiłam na blog romantyka, który zmieni moje podejście do tej "miłości od pierwszego wejrzenia" i naprawdę w nią uwierzę :P
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, marzy mi się przejażdżka na takim odlocie, chociaż boję się w chuj takich sprzętów :P
Strach jest i to niemały, ale kiedy poczujesz pod sobą tę moc...
UsuńMój facet uwielbia motory, ach ta Wasza fascynacja..;))
OdpowiedzUsuńA ja już myślałam, że będę mogła życzyć udanego związku, a to cudowny, śliczny motocykl :)
OdpowiedzUsuńZawsze możesz życzyć mi po prostu tego cudownego, ślicznego motocykla. :)
UsuńOczywiście, że życzę ;)
UsuńEkscytująca ta Twoja kobieta.
OdpowiedzUsuńTeż mogłabym się w Niej zakochać yyyy ;)
hah, to nieźle się wkręciłam, myslałam, że z Ciebie kolejny jęczący za niespełnioną milością małolat, a tu miłe zaskoczenie :D
OdpowiedzUsuń