poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Mental paradise?

Kupiłem motocykl.
Czerwoną Hondę CBR1000 RR Fireblade z białymi i niebieskimi wstawkami. Malowanie to nie jest standardowe, zrobiono je dla mnie na zamówienie. Swoją radość mogłem dzielić z kobietą, z którą często nie układało mi się tak, jakbym tego chciał, ale ostatnio zrozumieliśmy to i owo i teraz jest cudownie. Ona z kolei znając moją pasję z uśmiechem zostawiła mnie sam na sam z nowym nabytkiem życząc miłej zabawy.
Wyłączyłem telefon. Nie obchodziło mnie czy ktoś do mnie zadzwoni, ani która jest godzina. Po prostu uruchomiłem silnik i ruszyłem.
Po praktycznym sprawdzeniu osiągów tej niewątpliwie pięknej maszyny, kiedy zapadł już zmrok a na ulicach miasta nie było już jak w ulu oddałem się czerpaniu przyjemności z jazdy podziwiając przy tym piękne widoki znad Wisły. Mimo mijających kolejnych godzin nie czułem zmęczenia - przeciwnie, pierwszy raz od dawna naprawdę czułem, że żyję.
Nad ranem wróciłem do domu. Odłożyłem kask, zdjąłem buty, kurtkę i pas nerkowy, a kluczyk od motocykla odwiesiłem na haczyk, który specjalnie w tym celu przymocowałem nad szafką. Po szybkim prysznicu położyłem się na łóżku i w mgnieniu oka zasnąłem.

Moją pierwszą czynnością po przebudzeniu było spojrzenie w miejsce, gdzie odwiesiłem kluczyk.
Nie było go na haczyku. Nie było też haczyka.
Zdając sobie sprawę, że to był jedynie piękny, realistyczny sen, ze łzą w oku podniosłem się z łóżka i przeżyłem jeden z najsmutniejszych dni mojego życia.

Przez chorobę od ponad tygodnia siedziałem w domu i powiem szczerze, że zaczynało mi się już od tego pieprzyć w głowie. Gdyby nie laptop, przyjaciele i playstation (nierzadko w jednym czasie), to naprawdę nie wiem, co bym zrobił. Owszem, lubię posiedzieć sam ze sobą i przemyśleć co się dzieje ze mną i w okół mnie, ale tak wiele czasu na tak wiele przemyśleń w połączeniu z fizycznym osłabieniem nie są receptą na spokój ducha.

3 komentarze:

  1. Hej :)
    Pięknie opisałeś ten sen.
    Co miałeś na myśli pisząc ,że cierpię ze swojej winy ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam ten Twój sen po raz kolejny i w dalszym ciągu myślę to samo, że moje sny rozwiewają sie podobnie, wręcz tak samo.
    A co do choroby, to sama nie potrafie usiedzieć w miejscu, jednak nie mam sił by rozmawiać z ludźmi, a tym bardziej myśleć o wszystkim. Ale wiesz, ważne, żeby przetrwać pewien okres czasu, później zaczynasz się martwić czymś całkowicie innym, obecnym.

    OdpowiedzUsuń